Dlaczego dołączyłeś do klubu Toastmasters?

Spostrzegłem, że w momencie gdy występuję publicznie, nagle tracę sporą kontrolę nad tym jak się zachowuję, co i jak mówię, jakich słów używam, można wymieniać jeszcze sporo defektów. Ogólnie rzecz biorąc, ja na scenie i ja poza nią, to były za bardzo różne dwie osoby. Irytowało mnie, że w jakieś sytuacji nie potrafię się zachować tak jak chcę, ponieważ stres ujmuje pewności siebie. Tu praktykujemy oswajanie stresu i branie kontroli z powrotem we własne ręce, przynajmniej po części.

Dlaczego wybrałeś PYP?

Bo to jedyny klub Toastmasters w Londynie, w którym w większości spotkania odbywają się w j. polskim. Jest to dla mnie bardzo istotne, by nie tylko nie zapomnieć języka ale w miarę możliwości postarać się go nawet ubogacać.

Czym dla Ciebie jest PYP?

Miejscem gdzie realizuję dwa ważne dla mnie zamierzenia, spotykanie sympatycznych ludzi oraz rozwijanie swoich umiejętności.

Jakie to są umiejętności?

Swobodniejszego wysławiania i zachowywania się w grupie ludzi która Cię obserwuje. Najlepszym przykładem takiej sytuacji, gdzie umiejętności te liczą się najbardziej oraz gdzie ludzie akurat na tobie się skupiają, co dla wielu jest nie komfortowe, to wystąpienia publiczne. Jeśli poradzisz sobie z pokazaniem się na scenie 30-tu osobom i powiedzeniem składnie tego, co masz do przekazania, to poradzisz sobie w większości innych. A nasz klub jest najlepszym miejscem do ćwiczenia tych umiejętności.

Jaki jest Twój ulubiony moment na spotkaniach klubu?

Członkiem klubu jestem już 5 lat i opuściłem chyba tylko 2-3 spotkania. Dzięki temu, dobrze znam umiejętności każdego z klubowiczów. Obserwując ich wystąpienia, bywają chwile w których widzisz że zrobili lepiej coś, co do tej pory im nie bardzo wychodziło. Oznacza to, że nauczyli się czegoś, z czym będzie im lepiej, wygodniej lub bardziej przebojowo w życiu. Nawet jeśli ja się bezpośrednio nie przyłożyłem do tego ich małego sukcesu, to samo bycie świadkiem tej chwili, w której ich buzie promienieją dumą i radością, jest dla mnie naprawdę miłe 🙂
Poza tym, od lat również jestem członkiem Rady PYP, więc lubię myśleć że tak czy owak, przez poświęcanie czasu na to by klub działał i rozwijał się, w każdym sukcesie mam choćby promilowy współudział.

Jaka rzecz której tu się nauczyłeś, jest dla Ciebie najistotniejsza?

Jeszcze nie do końca się jej nauczyłem, wciąż nad tym pracuję, ale drobne postępy widzę 🙂 Ważną rzeczą w naszym klubie ale i w życiu są ewaluacje, czyli informacja dla osoby która wystąpiła, o tym jak moim zdaniem jej poszło. Trzeba jej przekazać, użyteczne informacje o tym co w tym wystąpieniu było dobre, a nad czym można by było popracować.

Przecież krytykować każdy potrafi. Czego tu nowego można się nauczyć?

Sposób w jaki to zrobię jest bardzo istotny dla tego, jakie wnioski z ewaluacji wyciągnie dla siebie występujący. Niestety najpopularniejszym ale i najmniej skutecznym sposobem, jest właśnie totalna i wyłączna krytyka, zrównanie tej osoby z ziemią przez wypunktowanie jej stu rzeczy które zrobiła źle. Pięć lat temu tak bym zrobił. Tu jednak nauczyłem się, że mija się to z celem, jakim jest pomoc tej osobie w rozwinięciu umiejętności. Uczymy się i praktykujemy, jak uczynić taką ewaluację pomocną, rzeczową, przydatną i nie dołującą na następny miesiąc 🙂

Jakie plany na przyszłość związane z PYP?

Już niedługo wraz z Moniką byłą Prezydent klubu, przeprowadzimy warsztat na temat wymienionych już ewaluacji. Może by tak również było miło, na jakimś konkursie w Polsce w końcu wygrać, bo kto by się zadowolił tylko drugim miejscem? Co prawda ogólnopolskie, ale jednak drugie, zawsze można by jeszcze kroczek dalej 🙂