Jeliśli kogoś nie przekonują rodzime lasy, góry i jeziora, zrobią to pierogi, bigos i flaki. Polska jest fajna! Tak zarządziła w odezwie do rodaków Ania Zielonka – toastmistrzyni  wieczoru, który odbył się nie byle jakiego dnia, bo 11 listopada.
W listopadowy dzień rozgrzewał nas gorącymi pytaniami Filip Nowaczyński. Na scenie pojawił się i Piłsudski, i Paderewski i Maria Skłodowska-Curie. Był zamach na kryształowy wazon, radioaktywne przemówienie i czeski film z Mickiewiczem. Śladami tych tajemnic XX wieku podążał nieco niższy Bogusław Wołoszański. Derywacja jako słowo dnia – wprowadzone do naszego słownika przez Monikę Kaskę, najpierw wprawiło wszystkich w osłupienie, a chwilę później zaczęło być używane, jakby to był najbardziej pospolity wyraz.
Po przerwie usłyszeliśmy trzy mowy. Adam Ginalski w mowie edukacyjnej podzielił się tajnikami, jak przygotować mowę w 10 minut i nie zawieść słuchaczy. O przydatności tej mowy świadczy fakt, że na niejeden słuchacz notował cenne wskazówki Adama. Kolejnym Adamem na scenie był Adam Micek. Wystąpił on ze swoja drugą mową. Opowiadał o mapach. Drogowych i życiowych. Adam zabrał nas w podróż przez życie do Barcelony. Grzegorz Krasnodębski był trzecim mówcą wieczoru. W halloweenowym klimacie zarzucił nas dygresjami, które o dziwo miały sens. Słuchacze nawet się nie obejrzeli, jak Grzesiu wykorzystał swoje 15 min na scenie a widownia słuchała go z zapartym tchem.
Głosowanie wyłoniło aż trzech zwycięzców odpowiadających na gorące pytania. Byli to: Monika Kraska, Szymon, Ania Zielonka.
Najlepszy ewaluatorem wieczoru okazała się Magda Czarnecka.
Najlepszą mowę, zdaniem publiczności, wygłosił Adam Micek.

Małgorzata Skibińska